Archiwum | wydarzenia RSS feed for this section

Australia znów (prawie) na samym szczycie

5 List

Pisałam niedawno o wysokiej lokacie Sydney w kilku rankingach na temat jakości życia. A dziś znalazłam informację o tym, że Australia znów znalazła się wysoko w kolejnym rankingu.

Chodzi o Human Development Index przygotowywany co roku przez ONZ (a dokładnie jedną z agencji ONZ – UNDP). Przy przygotowywaniu rankingu brano pod uwagę m.in. takie czynniki jak długość życia, dostęp do szkolnictwa czy jakoś służby zdrowia. Australia znalazła się na drugim miejscu! Wyprzedziła ją tylko Norwegia.

Nic dodać, nic ująć :)  Szczegóły tutaj.

Qantas znów w kłopotach

4 List

Kojarzycie scenę z filmu Rain Man, w której Raymond mówi Charliemu, że poleci tylko i wyłącznie liniami Qantas, bo tylko im nigdy nie rozbił się samolot? Jesli nie pamiętacie to tu jest przypomnienie.

Qantas (to skrót od Queensland and Northern Territory Aerial Services) nadal może szczycić się tym, że żaden z ich samolotów się nie rozbił, ale niestety nie jest już najbezpieczniejszą linią lotniczą, za jaką przez wiele lat uchodziła. Dziś wydarzył się kolejny – w trwającym od jakiś dwóch lat cyklu ‚incydent’. Niedługo po tym jak Airbus 380 należący do Qantas wyruszył w trasę z Sinagpuru do Sydney, jeden z silników wybuchł. Samolot natychmiast zawrócił i bezpiecznie wylądował, nikomu nic się nie stało, ale o Qantas znów się mówi, i to niekoniecznie dobrze.

Problemy zaczęły się w 2007 roku, kiedy linie Qantas zdecydowały, że w ramach cięcia kosztów, część przeglądów będzie odbywała się poza Australią. Audyty przeprowadzone na zagranicznych kontraktorach ujawniły liczne problemy. No a zaraz potem się zaczęło.

25 lipiec 2008. Lot z Hong Kongu do Melbourne. Wybuch zbiornika z tlenem uszkodził luk bagażowy do tego stopnia, że w samolocie zrobiła się wielka dziura. Nastąpiła gwałtowana dekompresja, samolot musiał gwałtownie obniżyć pułap lotu do wysokości, na której można było bezpiecznie oddychać, po czym awaryjnie wylądował w Manili.

7 październik 2008. Lot z Sinagpuru do Perth.  Samolot dwukrotnie gwałtwonie opadł w dół (200m w ciągu 20 sekund, a potem 120m w jakieś 12 sekund). 30 pasażerów poniosło poważne obrażenia.

1 wrzesień 2010. Lot z San Francisco do Sydney. Jeden z silników nawalił jakieś 15 minut po starcie.

4 kwiecień 2010. Lot z Londynu.  Przy lądowaniu na lotnisku w Sydney eksplodowały dwie opony Airbusa 380.

No i dziś ten wybuch silnika…

Nie sugeruję, że wszystkie te incydenty są z winy niewłaściwych procedur przy przeglądach czy konserwacji, ale trudno nie odnieść wrażenia, że oszczędności, które próbuje robić firma, mogły się do nich przyczynić. Szkoda, żeby Qantas jeszcze bardziej straciła na reputacji, bo takiego serwisu jak w Qantas nie doświadczyłam dotychczas w żadnych innych liniach lotniczych jakimi miałam okazję podróżować*

* moja subiektywna opnia