Po drugie – dużo kobiet z małymi dziećmi

1 Paźdź

Po drugie – dużo kobiet z małymi dziećmi. W parkach, nad zatoką, w kawiarniach. Biesiadują na kocach na trawie albo biegną jedna za drugą ze sportowym wózkiem. Karmią piersią – na ławkach, w kawiarniach, na promie. Większość w okolicach czterdziestki. Zbieg okoliczności czy tutaj o rodzinie myśli się później?

Tak, o rodzinie myśli się tutaj później niż w Polsce.  Znalazłam statystyki, według których przeciętna Australijka rodzi pierwsze dziecko w wieku 30,7 lat (dane z 207 roku). Dla porównania w Polsce ten wiek to 26 lat. Nie potrafię do końca wytłumaczyć dlaczego, ale odnoszę wrażenie, że tutaj młodość trwa jakby dłużej. Ludzie odkładają w czasie wszelkie możliwe zobowiązania, w tym założenie rodziny. Powszechne są związki nieformalne (tzw. de facto), które  mają taki sam status prawny jak małżeństwa (wspólne rozliczanie się z podatków, dziedziczenie itp), i dla tego wiele par żyje bez ślubu albo odkłada go w nieskończoność. Najbardziej znaną przedstawicielką tej grupy jak obecna premier Australii Julia Gillard. W Polsce opinia publiczna i przeciwnicy polityczni pewnie by taką osobę słownie zlinczowali, ale tutaj na mało kim robi to jakieś większe wrażenie.

Inna sprawa jest taka, że tutejsze kobiety są badzo niezależne i zanim zdecydują się na dziecko chcą poświęcić się tzw. karierze. Oczywiście nie pomaga także fakt, że na dzień dzisiejszy urlop macierzyński jest bezpłatny (a taki to niby cywilizowany kraj), chyba że pracodawca ma gest, a tacy pracodawcy są w mniejszości. Więc w sumie zrozumiałe jest to, że kobiety chcą osiągnąć jakąś tam stabilizację finansową zanim zdecydują się na dziecko. Bo posiadanie dziecka w Australii nie jest tanie.  Przykład? Wyobraźcie sobie, że dzień pobytu dziecka w przedszkolu czy żłobku (wszystkie są prywatne) kosztuje jakieś $80….

Politycy poszli jednak po rozum do głowy i w 2009 roku rząd zdecydował o wprowadzeniu płanego urlop macierzyńskiego (prawo wchodzi w życie 1 stycznia 2011). Tak więc za kilka miesięcy zaczyna się wielka rewolucja – nadal rok wolnego, ale 18 tygodni będzie płatne na poziomie najniższej pensji, czyli jakieś $570 tygodniowo brutto (po 18-tym tygodniu trzeba sobie radzić samemu).

 

_____________________________________________________________________________________________________________

Poprzednie odcinki z serii 9 rzeczy, które powinniście wiedzieć o Australii:

Wprowadzenie
Po pierwsze

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Po drugie – dużo kobiet z małymi dziećmi”

  1. Lucy 12 października 2010 @ 11:43 #

    Troche sie orientuje w temacie wiec pisze komentarz. Jesli chodzi o zlobki to owszem wszystkie sa prywatne ale to ile sie za nie placi zalezy od zarobkow rodzicow.Ja na przyklad place $25 za dzien. Generalnie nie jest tanio, ale gdyby bylo za drogo to niebyloby problemow ze znalezeniem miejsca, a takie problemy niestety sa (no chyba ze w NSW jest inaczej). Jesli chodzi o te kobiety z malymi dziecmi, ktore widac wszedzie – to dlatego ze matki organizuja sobie tzw „mother’s group”. Poczatkowo organizuje je pielegniarka srodowiskowa, a potem mamy spotykaja sie z maluchami w parkach, kawiarniach itp. Jest to bardzo fajne chocby dlatego ze „mloda mama” moze sie spotkac z innymi, ktore urodzily dzieci mniej wiecej w tym czasie co ona i podzielic doswiadczeniami, a oprocz tego dzieciaczki ucza sie zycia towarzyskiego od malego. Moje kolezanki z mother group sa w moim wieku, ale to prawda ze wiekszosc zaczyna planowac dziecko jak sie zbliza 40stka. 5 tysiakow becikowego jakos nikogo specjalnie nie przekonuje zeby planowac rodzine wczesnie, lub aby planowac duza rodzine. to tyle ode mnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s