Dziewięć najważniejszych rzeczy, które powinniście wiedzieć o Australii

14 Wrz

Taki tytuł ma jeden z artykułów z ostatniego numeru Wysokich Obcasów.

Przyznam, że obserwacje autorki są w pewnej części trafne (choć nie wiem, czy to akurat najważniejsze rzeczy jakie powinno się wiedzieć o Australii). Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę, że spędziła ona w Australii (a dokładnie w Sydney) raptem tydzień.  Oczywiście jej wrażenia (przynajmniej w części) są powierzchowne, więc nie powstrzymam się i będę musiała każdy punkt skomentować :) Ale to nie dziś, bo komentarz do każdego punkt to w zasadzie materiał na osobny wpis.

Po pierwsze – wszędzie biegacze. O szóstej, o ósmej, w samo południe, wieczorami i w nocy. A jeśli nie biegną, to jadą – na rowerze, na rolkach, na deskorolce. Jeśli ktoś już idzie, to szybko. W adidasach i stroju sportowym. W hotelowym koszyku z gazetami same magazyny o zdrowiu! Typowe śniadanie w okolicznych kawiarenkach: jajecznica z eko-jajek, musli z owocami, owsianka, chleb z pełnego przemiału i koktajl owocowy. Tak dbają o zdrowie, może ma to coś wspólnego z obsesją na punkcie wyglądu?

Po drugie – dużo kobiet z małymi dziećmi. W parkach, nad zatoką, w kawiarniach. Biesiadują na kocach na trawie albo biegną jedna za drugą ze sportowym wózkiem. Karmią piersią – na ławkach, w kawiarniach, na promie. Większość w okolicach czterdziestki. Zbieg okoliczności czy tutaj o rodzinie myśli się później?

Po trzecie – małe lokalne kafejki pękają w szwach od rana do wieczora. Klienci są na „ty” z kelnerami i każdy zamawia „to co zawsze”. Tutaj je się śniadanie i lunch. Kolację w restauracji. Na każdej ulicy jest ich, co najmniej kilka: tajska, indyjska, malezyjska, japońska. Sushi jest tańsze od McDonalda!

Po czwarte – to bogactwo i różnorodność kulinarna dotyczy również supermarketu. W sekcji warzywa i owoce – 21 rodzajów sałat, dwa rodzaje brokułów – normalne i mini, osiem gatunków świeżych ziół, z czego połowy nie znam. Jest też droższa wersja bananów – mają zabezpieczone czerwoną laką końcówki. W dziale „organic” można spędzić pół dnia. Na półkach z prasą rozpychają się gazety o gotowaniu: Delicious! Taste, Food Ideas. To chyba jednak obsesja.

Po piąte – w południe, w parku grupki ludzi rozsiadają się na trawie, jedzą lunch, widać, że wyskoczyli z pracy. Po 45 minutach siedzą dalej. Nie śpieszą się z powrotem. Na plaży w Bondi o 16.00 w powszedni dzień 53 osoby w piankach pływają na deskach. Czekam aż wyjdą. Nie wyglądają na studentów. Inna kultura pracy, wyluzowani szefowie czy przedstawiciele wolnych zawodów?

Po szóste – dlaczego wszyscy są tacy autentycznie życzliwi? Na każde dziękuję, odpowiadają „No worries” („Nie ma sprawy”). Kiedy pytam na ulicy o drogę, dostaję wybór: „woli iść Pani skrótem, czy dłuższą trasą, ale za to z ładniejszymi widokami?” . Pracownik metra odprowadza mnie na sam peron, żeby nie zgubiła się w meandrze korytarzy.

Po siódme – pary mężczyzn i kobiet trzymają się za rękę. Publicznie się przytulają, całują i nie budzą żadnej reakcji. Na „naszej” ulicy kursuje transwestyta. Ma 190 cm wzrostu, krótką spódniczkę, długie, czarne włosy i bardzo umięśnione nogi. Spotykam go w sklepie, w kiosku, w kawiarni – żadnych uśmieszków, chichotów, pokazywania palcami. Czyżby autentyczna tolerancja?

Po ósme – w telewizji nic nie ma! Golf, rugby, football, wiadomości, golf, rugby, football… Reszta to kalki z amerykańskich programów rozrywkowych. Acha, dzisiaj puszczono „Listę Schindlera”.

Po dziewiąte – poranne newsy: Nikki Kidman wylądowała w Sydney, spędzi jakiś czas w swoim domu nad zatoką. Sensacyjna wiadomość z Wielkiej Brytanii: dziewczyna księcia Harry’ego zostawiła go i wróciła do rodziny w RPA – łączymy się na żywo z rzecznikiem rodziny królewskiej. A poza tym – stan Queensland wprowadził zakaz przeklinania na ulicach. Sonda: czy to nie zamach na wolność słowa

Czytaj dalej

Reklamy

komentarzy 5 to “Dziewięć najważniejszych rzeczy, które powinniście wiedzieć o Australii”

  1. Petit 14 września 2010 @ 08:43 #

    czytalam ten artykul kilka dni temu i jestem wlasnie ciekawa Twoich komentarzy do niego :o)

  2. Przemek 14 września 2010 @ 15:13 #

    Trochę zmieniając temat, chciałbym powiedzieć, że zostałaś przeze mnie otagowana: http://tiny.pl/hrt8g

  3. Gosia 15 września 2010 @ 20:50 #

    wpsaniały i kuszący opis zycia w Australii :) dzieki za niego

  4. Agata 20 września 2010 @ 16:10 #

    Hej,

    Wlasnie niedawno natknelam sie na twojego bloga i na bloga o Waszej podrozy. Bardzo fajne blogi, ciekawie sie je czyta, no i Wasze podroz – imponujaca. Dzieki za wszelkie info dot. odwiedzonych przez Was krajow itp. Ale nie o tym milalam pisac… Zbiegiem okolicznosci czytalam takze ostatnio artykol na Wysokich Obcasach (tutaj link: http://www.wysokieobcasy.pl/kraje/1,107822,8356615,Mam_dopiero_30_lat.html). Artykol ten partiami jest jakby przepisany z Twojego powyzszego wpisu… Zastanawiam sie, ktory wpis jest oryginalny i kto wlasciwie jest autorem tekstu…

    Pozdrawiam,
    Agata

    • Magda 21 września 2010 @ 02:08 #

      Moj wpis powyzej jest ‚przedrukiem’ fragmentu artykulu z Wysokich Obcasow

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s