Tranzyt

2 Wrz

30 sierpień 2010, Londyn Stansted

Na dzień przed wylotem dostałam od dobrego znajomego dwie książki w prezencie. Dżungla życia oraz Dżungla miłości. Obie autorstwa Beaty Pawlikowskiej. To książki w klimacie poradników o tym jak żyć, żeby być z tego życia zadowolonym. Zwyczajowo nie czytuję takich książek, bo ani nie lubię poradników, ani nie mam problemu ze swoim życiem. Ale że podróż była długa, a ja nie miałam ze sobą innej lektury, to obie książki przeczytałam. Książki niby o tym jak być szczęśliwym, ale momentami czułam się jakbym czytała poradnik dla alkoholików, którzy chcą skończyć z nałogiem. Bo z jakiegoś powodu pani Beata jest bardzo uczulona na kwestię alkoholu i sporą część obu książek poświęciła temu tematowi.

W każdym razie pomyślałam, że podzielę się ze światem kilkoma mądrościami w owych książkach zawartymi. Bo to niby oczywiste oczywistości, a jednak dla wielu mogą to być mądrości przełomowe. I chyba takie dla niektórych są, bo książki stały się podobno bestsellerami.

Bo przecież nie chodzi o to, żeby znaleźć sobie miejsce w kieracie, nałożyć pętlę na szyję i do końca życia ciągnąć swój ciężar z mozołem i poświęceniem. Życie chyba powinno być radością, a człowiek powinien być zadowolony z tego kim jest i co robi.

…najważniejsze co mam do zrobienia, to zorganizowanie własnego życia. Zastanowienie się czego pragnę, o czym marzę, czego potrzebuję – a potem znalezieniem sposobu, żeby to zrealizować.

Jeżeli chcę cokolwiek osiągnąć w życiu, muszę to po prostu zrobić sama – bo nikt inny tego za mnie nie zrobi.

…wybierz to, co jest dla ciebie najważniejsze i postaw to na pierwszym miejscu wśród wszystkich rzeczy i spraw do załatwienia. Nie daj się porwać spienionemu strumieniowi codziennych zajęć i pilnych oczekiwań innych ludzi. Żyjesz po to, żeby być pełnym i szczęśliwym człowiekiem, który nie cierpi z powodu wiecznej tęsknoty za rzeczami, którym pragnie się poświęcić, ale który pod koniec dnia jest zadowolony z efektów swojej pracy i ze swojego życia.

Ludzie, którzy ciągle odkładają na jutro zrobienie tego, na czym im naprawdę najbardziej zależy, stają się niewolnikami własnego rozczarowania i rozgoryczenia. Bo im dłużej to trwa, tym trudniej spojrzeć potem wstecz i przyznać się, że ja sam własnymi rękami doprowadziłem do tego, że nie cieszy mnie moje życie.

Nikt nie przychodzi na świat jako gotowy mistrz rajdów samochodowych czy genialny malarz. Każdy ma swoją drogę do odnalezienia i pokonania, a najlepsze co możesz zrobić, to wsłuchać się w swój wewnętrzny głos i zapomnieć o reszcie świata.

Każdy z nas jest mędrcem, który zna odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące własnego życia. ALe rzadko kto zadaje sobie pytania, żeby się tego dowiedzieć. I tylko dlatego jest zagubiony. Nie dlatego, że brak mu odpowiedzi, ale dlatego, że brak mu pytań. Bo odpowiedzi nosi w sobie.

Albo robisz coś porządnie, albo w ogóle daj sobie spokój, bo jaki sens ma udawanie przed samym sobą, że chcesz coś zrobić, jeżeli czynami udowadniasz, że tak naprawdę wcale tego nie chcesz, bo szukasz wymówek i usprawiedliwień, żeby jednak tego nie robić.

….żeby się czegoś nauczyć, żeby czegoś dokonać albo coś stworzyć – wysiłek jest konieczny. I nie da się tego zrobić wielkim zrywem raz na pół roku.

Wolę się cieszyć tym co mam, niż martwić z powodu tego, czego mi brak.

Reklamy

Komentarzy 5 to “Tranzyt”

  1. aldomorus 2 września 2010 @ 14:07 #

    hmmm, wyglada na to, ze Pani Beata przeczytala rowniez niejaki „Sekret”……:)

  2. yamushka 2 września 2010 @ 14:25 #

    Dzięki Wam za takiego boskiego poprzedniego bloga. Ukłony w waszą stronę i czekam na nowości :) Pozdrowienia!

  3. Monikucha 2 września 2010 @ 16:21 #

    Sekret albo Potege podswiadomosci :)
    Życze powodzenia!

  4. graz 2 września 2010 @ 16:26 #

    witam,

    Ja tak moze niesmialo zasugeruje, ze jakby brakowalo kiedys natchnienia, to zeby zamiescic wpis o legalnych mozliwosciach osiedlenia sie w oz. bo pisaliscie kiedys, ze opcji jest kilka, a wiekszosc jest swiadoma tylko tych ‚na skilla’ i ‚na sponsora’. mysle, ze nie tylko ja chetnie bym o tym poczytal. my tak sobie jezdzimy raz gdzies na pare lat, potem na pare do polski, teraz nadchodzi znow kolej na przeprowadzke na jakis czas do polski. australia chodzi po glowie, ale formalnosci zabijaja. nie mamy juz 20 lat jak kiedys i, choc mialo to swego czasu swoje uroki, srednio usmiecha sie jechac i osiedlac na illegala.

    pozdrawiam i gratuluje podrozy,

  5. futrzak 2 września 2010 @ 22:42 #

    Ha, zeby to tak kazdy zadawal sobie stosowne pytania gdy dorasta. Nie byloby zle :)

    Czesto niestety jest tak, ze ludzie daja sie wtloczyc w kierat, bo nie maja wystarczajaco odwagi zeby wejsc w otwarta wojne z rodzina (na przyklad).. a potem dopiero po latach zdaja sobie sprawe, ze to byla pomylka. I wtedy juz najczesciej siedza po same uszy w czyms, czego nienawidza, a jednoczesnie sa na tyle od teg uzaleznieni, ze nie sa w stanie oderwac sie i zmienic swojego zycia.

    Ja tak ostatnio przygladalam sie wlasnej kuzynce, ktora spalala sie w nienawisci do zycia codziennego i mauzonka. I zupelnie bylam bezradna wobec tej sytuacji, bo oczywiscie mowienie nic nie daje, co najwyzej jest zbywane „Ty to masz inaczej”…

    Eh.
    Zapomniec o reszcie swiata jest latwo, gorzej, ze reszta swiata nie daje zapomniec o sobie :))

    Ja wam zazdroszcze jednego: ze OBOJE w tym samym czasie mieliscie taka sama wizje odnosnie wlasnego zycia. To bardzo rzadkie. Czesto realizacja wlasnych marzen musi pociagnac za soba oddalenie sie od bliskich nam osob.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s